"Wilcze kobiety" Hanna Greń



"WILCZE KOBIETY"
Autor: Hanna Greń 
Cykl: W Trójkącie Beskidzkim (tom 4)
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 352
Rodzaj literatury: kryminał, thriller, sensacja


"Wilki zniknęły tak nagle, jakby rozwiały się w powietrzu, i gdyby nie ślady łap, wyraźnie widoczne na gładkiej powierzchni śniegu, gotowa by uznać ich widok za halucynację."

Rozpracowanie grupy przestępczej jest skomplikowane i trudne, nawet w momencie, gdy zgłaszają się osoby, które chcą zeznawać. Krok do przodu zostaje postawiony, lecz do końca brakuje ich jeszcze wielu. Komisarz Daniel Laszczak i komisarz Roman Then pracują nad tą sprawą, a grupa, którą chcą rozpracować działa w Bielsku-Białej. Szef, który był postrachem wszystkich siedzi w więzieniu, lecz policjanci muszą szybko znaleźć więcej dowodów, takich których nie będzie można podważyć. Jeden z głównych świadków został zamordowany, a drugi zniknął. Una, jako była kochanka gangstera miała zeznawać przeciwko niemu, lecz z jakichś powodów postanowiła uciec, a wszystkie ślady morderstwa pierwszego świadka prowadzą do niej, staje się tym samym podejrzaną. W Wiśle policja odnajduje ciało ofiary i wiadomo, że tuż przed śmiercią osoba ta była torturowana. Czy Una okaże się kobietą zimną jak lód i bezwzględną, nie mającą żadnych granic?

Kolejny raz otrzymałam do przeczytania świetną książkę, gdzie podczas czytania kłębiło się we mnie wiele emocji. To jest niesamowite, że za każdym razem gdy sięgam po kolejny tom, wiem że przepadnę, zamknę się w świecie razem z bohaterami i będę w nim dopóki nie poznam wszystkich sekretów, a przede wszystkim zakończenia. Teraz mam tylko jedno zmartwienie, przede mną pozostał ostatni tom tej serii i naprawdę mi smutno, że będę musiała się rozstać w bohaterami tego cyklu.

W porównaniu z poprzednimi częściami, tym razem było mniej brutalnie, aczkolwiek na zero brutalności nie ma co liczyć. Morderstwa i krew towarzyszyły również, co podczas czytania czyniło, iż włos na rękach się jeżył. Jest to powieść kryminalna, zatem nie mogłoby się obejść bez przemocy i prowadzenia śledztwa, bez poszkodowanych i błędnych tropów. Summa summarum dzieje się na tyle sporo, że nawet nie wiadomo kiedy zostaje się wciągniętym w całą sprawę. Najlepsze podczas czytania jest to, że czytelnik sam staje się w swej wyobraźni detektywem, policjantem, który również próbuje dojść do jakichś wniosków. Analizowałam wszystkie nowe dowody, zachowania bohaterów i koniecznie chciałam być o krok do przodu przed wszystkimi. Czy się udało? Nie za bardzo. Hanna Greń świetnie sobie radzi z wyprowadzeniem w pole wszystkich, i mnie jako czytelnika, jak również komisarzy, którzy sprawę prowadzą. Jednak im daje tą przewagę, że powoli im dawkuje wiedzę, dzięki której kierują się w końcu w dobrym kierunku. A ja byłam na bieżąco, nigdy do przodu.

Uwielbiam tę serię, którą nazwałam cyklem wiślańskim, a tak naprawdę jest to cykl "W Trójkącie Beskidzkim" za to, że dostarcza naprawdę wielu emocji, ale nie tylko za to. Ja po prostu uwielbiam bohaterów tej serii. Nie ważne czy jest to policjant, gangster, ślusarz, rysownik czy jeszcze ktoś inny, każdego zdążyłam polubić i obdarzyć sympatią. Każdemu kibicowałam, aby ułożyło się jak najlepiej w życiu. Oczywiście nie od razu wszystkim zaufałam, autorka powoli ich odkrywała i w każdej nowej książce poświęciła coraz więcej uwagi poszczególnym postaciom, dzięki czemu można było ich poznać. Zatem podsumowując muszę przyznać, że zżyłam się z nimi i stali się gronem przyjaciół, ludzi którzy zostaną jednymi z moich ulubionych bohaterów książkowych.

Została mi do przeczytania ostatnia część i przyznam szczerze, że z chęcią odłożyłabym ją sobie do przeczytania na za jakiś czas, aby za szybko nie skończyć przygody z tą serią. Jednak z drugiej strony jestem bardzo ciekawa co stanie się tym razem, co stworzyła autorka i jakie zakończenie spotka wszystkich przyjaciół, bo tak można śmiało nazwać osoby będące głównymi bohaterami. Czeka na mnie również pierwsza część książki "Mam chusteczkę haftowaną", zaczynająca nowy cykl i z tego co zdążyłam już się dowiedzieć, jest naprawdę świetna.

Hanna Greń - urodzona w 1959 roku w Wiśle, mieszkanka Bielska Białej. Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Katowicach, całe życie związała z ekonomią. Debiutowała w 2014 roku. Nakładem Wydawnictwa Replika ukazały się dotąd jej książki: "Uśpione królowe", "Cynamonowe dziewczyny" i "Otulone ciemnością" - należące do cyklu W Trójkącie Beskidzkim, jak również dwutomowa powieść "Polowanie na Pliszkę".
(informacje o autorce pochodzą w książki "Wilcze kobiety")
Po wydaniu "Wilczych kobiet" Hanna Greń napisała jeszcze "Popielate laleczki" oraz najnowsza, otwierająca nowy cykl "Mam chusteczkę haftowaną". 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Replika.

14 komentarzy:

  1. Poznanie twórczości tej autorki, to mój plan na przyszły rok. ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry plan. Życzę miłego i pełnego wrażeń czytania

      Usuń
  2. Nie znam jeszcze tej serii :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję. Ta recenzja jest dla mnie świątecznym prezentem. <3
    Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mogłam sprawić taki prezent. Dziękuję za życzenia. Również życzę Wesołych Świąt.

      Usuń
  4. Chętnie i ja zaprzyjaźnię się z tymi bohaterami!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba czas, na pójście do biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję każdemu, kto znalazł chwilę, by napisać kilka słów w komentarzu. Jest mi bardzo miło gościć Was u siebie na blogu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...